„Doniesiono mi, że młodzi stand-uperzy nie uznają wujka Dańca za stand-upera”

2

Marcin Daniec pojawił się w programie Niech Gadają na Kanale Sportowym. Podczas ponad 3-godzinnej rozmowy, Małgorzata Domagalik zapytała popularnego satyryka o kulisy stworzenia bodaj najbardziej znanego monologu w latach 90-tych, czyli walki Andrzeja Gołoty z Lennoxem Lewisem.

Gość ochoczo wrócił do czasów, gdy opowiadał ze sceny o wyjątkowo krótkiej walce polskiego boksera o pas mistrza świata WBC. W międzyczasie pozwolił sobie na dygresję, ale zaznaczył, że nie ma o to żalu.

Doniesiono mi, że młodzi stand-uperzy wujka Dańca nie uznają za stand-upera. Podają dwa warunki. Pierwszy – nie przeklina. No to się nawet cieszę, że mnie nie zaliczają. Proszę Państwa, nigdy w życiu nie zakląłem na scenie. Przysięgam. Prywatnie tak, klnę jak szewc, jak jestem wściekły – wypalił Daniec, który niedawno obchodził jubileusz 40-lecia działalności artystycznej.

Drugi warunek jest podobno taki, że trzeba występować samemu. Przepraszam Was wszyscy moi młodzi fani, ale wujciu miał 40-minutowy monolog o walce Andrew, która trwała 90 sekund. Proszę to sobie wygooglać. Jestem dumny z tych dwóch puent, że cała walka mogłaby się zmieścić w Teleexpressie i ta z końca, że „ogołocili mnie”. Tego sobie odebrać nikomu nie pozwolę – powiedział stanowczo kabareciarz.

Daniec jest zdania, że już wtedy robił stand-up, choć „nie latał nerwowo po scenie, jak to teraz trzeba”. Uświadomił go dopiero Phil Rotter, jeden z producentów programu HBO Na Stojaka. Był zdziwiony, zwłaszcza, że w tamtych czasach w podobnej formie występował też Janusz Gajos czy Jan Kobuszewski. Zgodziła się z nim prowadząca, która wymieniła też Wojciecha Pszoniaka i Piotra Fronczewskiego.

Dziennikarka przyznała, że oglądała ostatnio polski stand-up i jest pod wrażeniem ogromnych zasięgów, jakie generują komicy nowej generacji. Poddała pod wątpliwość czy jej gość zapełniłby w dzisiejszych czasach Torwar. – Halo!? A 8 miesięcy temu taki zestaw jak Lady Pank i Marcin Daniec? Na widowni średnia wieku 30 lat i parampampam. – przerwał jej Daniec, który wskazał na koncert z lutego 2019 na warszawskim obiekcie, gdzie wystąpił przed znanym zespołem.

Domagalik dodała, że z prawdopodobnie jej opinia nie spodoba się wielu osobom, ale stand-uper musi dużo zobaczyć, przeżyć i doświadczyć, a opowieści 30-letnich mężczyzn to nie to samo, co ponad dwukrotnie starszego Marcina Dańca. Wywołała w ten sposób uśmiech na twarzy gościa, który przyznał, że uwielbia komplementy.

Stand-up w restauracji U Sowy

Kilka minut później satyryk porównał poziom dzisiejszego stand-up do zakulisowych rozmów polityków w restauracji U Sowy, które wyciekły w 2014 roku i zostały określone mianem Afery Podsłuchowej. Daniec kpił, że w co drugim słowie padała tam „kurwa” i naśladował dialogi polityków z kelnerem, przy tym samemu się cenzurując.

Ministrowie, świetne garnitury, a oni:
– Kelner! Proszę k… natychmiast tu k… przyjść! Co Pan k… może k… polecić?
– CD i DVD
– To k… będzie dobre?
– W HD!

Komik stwierdził, że to jest właśnie klasyczny stand-up, a on nigdy nie da się namówić na przeklinanie. Podkreślił, że to koniec rozmowy na ten temat.

Apel Domagalik do młodych stand-uperów

W dalszych częściach programu wątek stand-upu przewijał się jeszcze kilkukrotnie, choć rozmowa była bardzo chaotyczna. Dziennikarka stwierdziła między innymi, że dzisiejsi stand-uperzy w ogóle nie interesują się sportem. Nie mogła zrozumieć czemu, bo w jej przekonaniu cała hala pękałaby ze śmiechu po tego typu żartach. Wyznała gościowi, że dla niej jest wspaniałym, 100% stand-uperem, który nigdy nie mówi tzw. sucharów, po czym przyznała mu 5*. Do tematu współczesnego stand-upu próbował wrócić też jeden z widzów. Pytał kabareciarza czy mimo wszystko może polecić jakiś młodszych od siebie stand-uperów, ale nie uzyskał odpowiedzi.

Na sam koniec Domagalik zwróciła się bezpośrednio w stronę kamery, aby zaapelować do komików młodszego pokolenia.

Nie ma nas bez mistrzów. Jak ktoś jest raz mistrzem, to jest nim cały czas. Czasem czytam takie komentarze, że to już emeryci. Nie chcę tego słuchać. (…) My musimy wrócić do tego, że bez mistrza nie ma nic dalej. Mówię to do wszystkich młodych stand-uperów. Wysłuchałam tego wszystkiego. Widzę, że macie niesamowite zasięgi. 22 miliony, 10 milionów… Posłuchajcie sobie Dańca. Zobaczcie, że on mówi o tym, co mówicie Wy. Być może w trochę inny sposób. Gdybym ja była stand-uperem, który kosi 22 mln, to bym stanęła na głowie, a Wy jesteście młodzi więc na pewno to potraficie. Zrobiłabym wszystko, żeby na scenie spotkać się z Dańcem.

Pięknie powiedziane. Ja chciałbym powiedzieć, że ja też mam miliony wyświetleń przy Gołocie czy Syrence, ale nie gnam za rekordami – skwitował Marcin Daniec.


Jak oceniasz ten artykuł?
0
5
0
2

Komentarze2 komentarze

  1. Daniec nie da się namówić na przeklinanie, no bo słowo „kurna” nie jest przekleństwem, a używa go z częstotliwością godną najwulgarniejszych stand upów. Z resztą Pacześ nie bez kozery skopiował jego styl. Tylko zamiast ” AAa tam chicho być” , Mamy „Aaa z resztą nieważne”.

  2. Oj temat jest złożony. Trochę chaotycznie i na szybko pozbieram myśli. Stand up ani nie musi być robiony w pojedynkę, ani na stojąco, ani nie musi zawierać przekleństw, które to, choć charakterystyczne dla tej formuły, mają podkreślać coś, mają być użyte w inteligentny sposób.
    Pan Daniec był najbliżej stand upu jeśli chodzi o starszych komików. Obecni standuperzy uważają się za lepszych niż ludzie z kabaretu. Ale kabaret ma tysiąc twarzy, choć faktycznie przybrał w minionych latach (poprzez TV) formę rozrywki dla gawiedzi. Ale też sam stand up potrafi być bardzo dobry i żenująco słaby.
    Pana Dańca nie można jednoznacznie przypisać ponieważ nie każdy jego występ miał standupowy charakter. Często (ale takie były czasy) występował pomiędzy kabaretami, na scenie z jakimiś dekoracjami czy orkiestrami.
    Dla mnie stand up najlepszy jest w małych salach, widziałem firmówki, wielkie hale, Open Mici, ale im bardziej kameralna sala tym lepiej. Absolutnie nie zgadzam się z tym że panowie Gajos (dla mnie aktor nr 1), Fronczewski, Pszoniak i Kobuszewski robili coś podobnego. Ci wielcy aktorzy zajmowali się kabaretem i monologiem kabaretowym. To zupełnie inna formuła. Ci wielcy aktorzy recytowali czy też odgrywali teksty, które ktoś napisał. Niemal zawsze mogło się odbywać bez publiczności, bo ta nie wchodziła w interakcję. Interakcja jest atrybutem stand upu. A to już pan Daniec robił, choć nie był to typowy Crowdwork a raczej zagadywanie publiczności. Ale może to być też spowodowane rodzajem imprez na których występował. Pacześ ma podobny styl, co zresztą wypomniał mu Socha, gdy ego Paczesia trochę poszybowało. Na małych salach Pacześ świetnie rozmawiał, ale już na dużych ograniczał się do obserwacji podobnych do p. Dańca. Ma też podobną dynamikę „latania” po scenie. Świetnym artystą kabaretowym, który często używa monologu jest p. Górski
    Monolog może być stanupowy, bądź kabaretowy. Monologi p. Dańca były standupem, miały premis, pointę. Ale już monologi p. Pazury, czy p. Grabowskiego to kabaret, to opowiedziany, napisany przez kogoś skecz. Standuper musi być wiarygodny panowie Grabowski i Pazura w tej formule nie są.
    Oczywiście są też występy gdzie ludzie mówią cudze żarty, choćby Roasty ale to są zwykle One Linery, więc wystarczy je wyraźnie powiedzieć. Z resztą ten atrybut stand upu (jeden z moich ulubionych) często się pojawiał w występach p. Bałtroczyka, Andrusa, Poniedzielskiego. Choć zajmowali się szerzej rozumianą sztuką to byli zalążkiem obecnej formuły standupu. Riposty, one linery, czy gadki z publicznością p. Bałtroczyka. I oczywiście już trafili na początki współczesnych czasów multimedialnych. Myślę, że zupełnie inaczej oceniano by możliwości i zasięgi gdyby ludzie noszący wielkie, powyżej wymienione nazwiska, mieli do dyspozycji Internet, YT, inne platformy, smatfony, podcasty, sprzedaż biletów online itd.
    Na koniec jeszcze tematyka podejmowana przez stand up czy inne formuły kabaretowe. Oczywiste jest to że publiczna telewizja pozwala na co innego niż sala, YT, czy nawet platformy typu HBO. Artykuł mówi o sporcie, ale dlaczego mieliby to robić? Komentują rzeczywistość, podejmując w miarę uniwersalne tematy. Gdyby obecnie cała Polska mówiła o walce Gołoty czy o Małyszu to by to było w stand upie. Lewandowski się pojawia.

Skomentuj