Jachimek porównuje współczesnych stand-uperów i pokolenie komików HBO Na Stojaka

0

Tomasz Jachimek był gościem podcastu „Allegro ma non troppo, czyli godzina z Jackiem”. Artysta kabaretowy w rozmowie z Jackiem Pałasińskim był zapytany między innymi o program Comedy Club na Comedy Central, w którym występował ze swoim materiałem stand-upowym.

Koledzy stand-uperzy mnie zabiją, ale dla mnie program Comedy Club jest dzieckiem programu HBO Na Stojaka, w którym rodził się stand-up w Polsce. Pamiętam, że wchodziłem do garderoby jako nieopierzony post-student z minimalnym doświadczeniem w branży kabaretowej, a tam Marian Opania, Wiktor Zborowski, Krzysztof Kowalewski, Stanisław Tym. Wszyscy moi idole w jednej szatni, którym trzeba się przedstawić zgodnie ze zwyczajami aktorskimi. Nagrywali z nami w tym samym programie monologi, które nijak mają się do dzisiejszego stand-upu. Nie chcę oceniać czy to lepiej czy gorzej, ale to zupełnie inna poetyka – ocenił komentator Szkła Kontaktowego.

HBO Na Stojaka vs Comedy Club

Dziennikarz poprosił komika, aby doprecyzował, w jaki sposób zmieniła się na przestrzeni lat wspomniana poetyka.

To były monologi aktorskie. Aktor miał dostać w miarę zabawny tekst i wcielić się w listonosza, dziennikarza, policjanta lub inną rolę. Dzisiejszy stand-up to przede wszystkim wykon autorski. Stand-uper lub stand-uperka opowiada o swoim życiu czy przemyśleniach, ale robi to w sposób zdecydowanie szybszy, ostrzejszy, bardziej dynamiczny i bardziej bezpośredni. Comedy Club idzie w stronę bardziej współczesnego stand-upu żywcem wyjętego z amerykańskiego klubu, gdzie ludzie przy browarku i kurczaczku siedzą i oglądają bawiącego ich komika – odpowiedział i wyjaśniał dalej.

W HBO Na Stojaka było ciut bardziej literacko, teksty były pisane przez innych z myślą o aktorach. Teraz stand-uperzy w 95% piszą sobie teksty sami i bardzo często starają się być tak blisko widza jak tylko się da. Po prostu skończył się wymiar artystyczny, a zaczął się wymiar barowy. To już nie spotkanie na poziomie aktor-widownia, tylko kumpla lub kumpeli, którzy opowiadają, jak u nich jest.

Prowadzący podcast wtrącił, że współcześni stand-uperzy jego zdaniem tworzą bardzo udane rzeczy. Jachimek zaprzeczył, że zjechał środowisko i podkreślił, że może wymienić świetnych i błyskotliwych stand-uperów.

Abelard Giza, Michał Kempa, Wojtek Fiedorczuk, Ewa Błachnio, Grzesiek Dolniak, a ostatnio jestem mocno zachwycony i z wielką przyjemnością patrzę jak się rozwija Antoni Syrek-Dąbrowski. Jest więcej stand-uperów, którzy mają coś do powiedzenia, robią to dowcipne i nie ograniczają się jedynie do tematyki erotyki, seksu i fekaliów. Oczywiście każdy lubi sobie publicznie poświntuszyć, byleby to nie było clou i fundament. Namawiam Państwa, żeby ich pośledzić, bo wiem, że stand-up zapracował sobie na opinię bardzo brzydkiego chłopa, który nie ma nic do powiedzenia.

Kasztan vs zbuntowany stand-uper

Pałasiński był ciekaw czy tak, jak kiedy jego gość wchodził z pokorą do garderoby bardziej doświadczonych kolegów, tak teraz tak stand-uperzy są onieśmieleni na widok Tomasza Jachimka.

To jest zupełnie inne pokolenie. Absolutnie nie wyczuwam w nim spięcia pośladków. Jak wchodzi młody, zbuntowany stand-uper i widzi we wspólnej garderobie Tomka Jachimka, to myśli sobie, że jest słaby i chce mu pokazać jak się rozbawia. Swojego czasu doszło do wielkiego sporu, trwającego kilka lat, pomiędzy kabareciarzami, a stand-uperami. W najgorszej sytuacji byli ci, którzy zdradzili kabaret i przeszli do stand-upu. Byli określani mianem kasztanów. Ja byłem idealnym przykładem kasztana, który kiedyś robił w kabarecie, później solowe przedsięwzięcia kabaretowe, a potem zaczął się określać mianem stand-upera. To było nie do przyjęcia i sporo ludzi ma z tym do tej pory problem – wspomina Jachimek i przyznał, że jest bardzo dużo kabareciarzy, którzy obecnie występują solo.

Perspektywiczni komicy młodego pokolenia

Dziennikarz poprosił o wymienienie początkujących i młodych stand-uperów, którzy nie są jeszcze znani szerszej publiczności, ale wkrótce możemy o nich usłyszeć. Satyryk przyznał, że robi to niechętnie, bo wiele razy już się pomylił.

Patrzyłem na człowieka i mówiłem, że nic z tego nie będzie, a po roku czy dwóch okazywało się, że sprzedaje 3000 miejsc w Grodzisku Mazowieckim. To są niebezpieczne momenty, żebym miał kogoś wskazać palcem. Mogę powiedzieć, że młoda stand-uperka Marlena Mysza robi świetne rzeczy i ma gigantyczny potencjał. Nie wiem czy mogę powiedzieć o nim młody, początkujący, ale bardzo mocno rozwinął się też Arkadiusz „Jaksa” Jakszewicz – wymienił pociągnięty za język.

Cała rozmowa dostępna jest na kanale YouTube NaTemat.pl, natomiast wątek dotyczący stand-upu zaczyna się w ok. 35 minucie nagrania.

Jak oceniasz ten artykuł?
0
1
0
0

Skomentuj